Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pacs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pacs. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 lutego 2014

8. Zawarcie związku partnerskiego we Francji. Część II

I już jesteśmy po PACSie! Teraz legalnie mogę zostać we Francji tyle ile mi się podoba.
A jak to wszystko wyglądało?
Przed wyjściem mój B. przypomniał sobie o 3 dokumentach które musieliśmy ręcznie napisać i podpisać. Przez to trochę się spóźniliśmy na szczęście do urzędu mamy tylko dwie stacje metrem. Kiedy biegiem wychodziliśmy z domu zauważyłam, że w moim białym płaszczu brakuje guzika, moich rękawiczek też nigdzie nie było co jeszcze bardziej popsuło mi humor.  Pani tłumacz już na nas czekała na miejscu. Była bardzo miła i fajna - nawet studiowała w Japonii ale za ok 30 min wzięła 150 euro. Całkiem dobra praca! W każdym razie dzięki niej trochę się rozluźniłam bo byłam bardzo spięta i zestresowana. Oczywiście i tak musieliśmy czekać pomimo obiecanego przepuszczenia nas przodem z powodu tłumacza. W środku tym razem była miła pani, która nam wszystko wytłumaczyła. Okazało się, że są dwie drogi zawarcia związku partnerskiego. Wspólny majątek albo rozdzielność majątkowa. Nic o tym nie wiedziałam, a mój B. kiedyś o tym czytał i zapomniał więc trochę byliśmy zaskoczeni. Cała sytuacja bardzo mnie zestresowała, powiedziałam, że absolutnie nie zgadzam się na rozdzielność i ma być wspólny majątek! Żałowałam, że nie wiedziałam o tym wcześniej bo moglibyśmy się razem zastanowić co zrobić, a tak ta decyzja spadła na mnie tak nieoczekiwanie. Na szczęście dla B. nie było problemu i się zgodził. Kiedy wszystko się skończyło dostaliśmy 3 dokumenty potwierdzające, że jesteśmy razem. Mieliśmy iść świętować do restauracji i do muzeum ewolucji ale po tych wszystkich emocjach poczułam się bardzo źle i resztę dnia spędziliśmy razem w łóżku.Więc i tak nie było źle. Ślub będziemy musieli zdecydowanie bardziej hucznie obejść!

Dzisiaj były walentynki ale nie obchodziliśmy ich wystawnie bo trochę się rozchorowałam dlatego nie mogę za wiele napisać na temat tego święta w Paryżu ale za rok zamierzam to nadrobić!
A na deser Paryż, który przez całą zimę nie miał ani grama śniegu:

Taką mamy tutaj zimę.

czwartek, 9 stycznia 2014

5. Zawarcie związku partnerskiego we Francji. Część I


Jak wygląda zawarcie związku partnerskiego we Francji? Po przeglądaniu informacji w Internecie wydawało nam się, że wiemy wszystko o PACS (związek partnerski) i nic nas nie zaskoczy. Najpierw wybraliśmy się do Polskiej ambasady. Spodziewałam się, że będzie wyglądać ładnie no i żeby zrobić dobre wrażenie na rodakach mieszkających w Paryżu wystroiłam się jak na jakąś elegancką imprezę. Niestety czekało mnie rozczarowanie. Budynek co prawda ładny, jak większość budynków w centrum Paryża. W środku jednak wszystko wyglądało jak polski urząd pracy czy coś w tym stylu. Parę okienek, powolne panie i ogólnie ciężka atmosfera. Od razu poczułam się swojsko kiedy jakaś baba starała się przede mnie wepchnąć. Za odpis urodzenia + jego tłumaczenie musieliśmy zapłacić 60 euro. Oczywiście zaznaczyliśmy, że wszystko jest do PACS i spytaliśmy się czy to wystarczy. Miało wystarczyć. Następnie musieliśmy czekać miesiąc aż te papiery przyślą. Telefon do ambasady nie działał dlatego musieliśmy iść na ślepo z nadzieją, że dokumenty czekają na nas na miejscu. Niczego na szczęście nie brakowało więc kolejnym przystankiem był urząd, który mieści się niedaleko nas (na spotkanie musieliśmy czekać 3 miesiące). Do tego momentu wszystko układało się jak po maśle. W urzędzie zaproszono nas do gabinetu, usiedliśmy i pani zapytała mnie o coś po francusku. Nic nie zrozumiałam, B. wytłumaczył, że nie jestem francuskojęzyczna. I w tym momencie miła pani zmieniła się w urzędowego potwora. Tłumacząc mojemu B., że w takim wypadku potrzebujemy tłumacza, który przyjdzie z nami cały czas się na mnie gapiła jakbym była nie wiadomo czym. Podejrzewam, że nawet nie wiedziała, że Polska jest w Europie bo stwierdziła, że moje papiery nie wystarczą i muszę mieć jakiś dokument, który udowodni, że nie mam męża i coś tam jeszcze. Te dokumenty nie są potrzebne dla osób pochodzących z Europy. Zostaliśmy szybko wyproszeni, a ja zostałam potraktowana spojrzeniem: Nie masz prawa zabierać naszych mężczyzn skoro nie jesteś Francuzką.
Żeby wszystko było jasne B. dzwonił wcześniej do tych pań z urzędu od PACS, pytał jakie dokumenty nam są potrzebne i zaznaczył oczywiście, że pochodzę z Polski. No ale jak widać nie dla psa kiełbasa. Następne spotkanie przydzielili nam na połowę lutego. Hura! Szczególnie, że miałam mieć darmowe ubezpieczenie - teraz będziemy musieli czekać kolejny miesiąc, a lekarze wcale nie są tutaj tani. Dlatego nie mogę chorować.
Poszliśmy wczoraj do polskiej ambasady spytać się o te dodatkowe dokumenty. Dostaliśmy jakiś papier z pieczątką na którym było napisane, że nie potrzebuję nic więcej - oczywiście koszt 30 euro. Ciekawa jestem tylko ile tłumacz nas wyniesie - w końcu będzie musiał się pofatygować z nami do urzędu.

wtorek, 17 grudnia 2013

3. Wszyscy kochamy pocztę!

Och Francjo, Francjo! Jesteś tak wspaniała ale za swoją organizację powinnaś się wstydzić!
Ile na nową kartę do telefonu trzeba tutaj czekać? Minimum 2 tygodnie!
Mój B. zamówił nową kartę z moim nazwiskiem do swojego starego mieszkania, jeszcze zanim przyjechałam. Po sporym czasie okazało się, że karta nie dojdzie pocztą bo na skrzynce nie ma mojego nazwiska. B. chciał zmienić nazwisko na przesyłce - niemożliwe. W takim wypadku zmienił adres przesyłki na nasze nowe mieszkanie. I tym razem nakleił moje i jego nazwisko. Po długim oczekiwaniu nic nie przyszło. Teraz zabrakło na jednej tablicy naszych nazwisk.. Kiedy B. chciał zrezygnować z umowy powiedzieli mu, że musi wypełnić jakieś papiery i im je wysłać. Kolejna karta ale już z innej firmy doszła (również po długim czasie) do jego rodziców z jego nazwiskiem.
A co do naszych nazwisk na tablicy - zgłosił się do nas starszy pan, powiedział, że mamy uzupełnić pewien papier i w ciągu paru dni będziemy mieć działającą skrzynkę pocztową. B. wszystko napisał i... Czekamy! Już ze 3 tygodnie. Poszedł nawet do tego pana ale on powiedział tylko tyle, że nadal trzeba czekać.... No i czekamy czekamy cały ten czas.

Co ciekawe - nie ma po kolei mieszkań w bloku. Jesteśmy na pierwszym piętrze, mamy nr 63, a obok jest w ogóle coś innego. Nie rozumiem. Nic tu nie jest dla mnie logiczne. Mamy dwie bramy - trzeba znać kod do nich bo nie ma domofonu. Domofon jest dopiero przy trzecim wejściu, jest jeszcze czwarte też z domofonem. Czyli każdemu gościowi muszę podawać kod i przy każdej przesyłce to samo. A kiedy już domofon zadzwoni... Obudzi umarłego taki jest głośny. Raz straciłam na kilka chwil słuch bo stałam za blisko kiedy zadzwonił...

Problemy mamy również z internetem, od początku grudnia mogę korzystać tylko z bardzo słabego wifi od sąsiada. Wcześniej umówiliśmy się ze wcześniejszym lokatorem, że do końca jego umowy będziemy korzystać z jego internetu, a umowa miała się skończyć pod koniec grudnia. Skończyła się na początku i chociaż już mamy wszystko, całą linię, tą samą firmę to nadal musimy czekać do 19 grudnia. Ach życie jest piękne!

A na osłodę, również 19 grudnia, weźmiemy PACS - związek partnerski :)