czwartek, 12 czerwca 2014

20. Parc de la Villette

Ostatnio w ogóle nie mam jakiejś weny i też za wiele się u mnie nie dzieje. Jednak by całkowicie nie zaniedbać bloga postaram się coś z siebie wykrzesać.
Jakiś czas temu wybraliśmy się do parku parę stacji tramwajowych od nas. Parc de la Villette. Było akurat upalnie więc po 3 godzinach padliśmy i wróciliśmy do domu w tempie ekspresowym. Park ładny, dużo ludzi, większość na kocykach czy na trawie się opalała. W parku znajduje się Miasto Nauki i Przemysłu - Muzeum Nauki, ogromne z wielką ilością wystaw i różnych ciekawych rzeczy niestety bilety są dosyć drogie a my nie byliśmy przygotowani na zwiedzanie więc wypad do środka przełożyliśmy na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Wielka Hala - pozostałość po rzeźni i targu mięsnym
Facet obmywający sobie tyłek...
















Ogólnie cały park jest taki trochę metaliczny, chłodny, "nowoczesny", jednak to nie przeszkadza bo dzięki sporej ilości zieleni i otwartej przestrzeni jest całkiem przyjemnie. Zdecydowanie idealny park na piknik czy spotkanie z większą ilością znajomych.
źródło: http://www.parisinfo.com














A tak poza tym to w Paryżu pogodę mamy strasznie zmienną. Gorąco jest bez przerwy ale raz mamy wielką ulewę z burzami, grad wielkości mandarynek, a raz - tak jak dzisiaj jest pięknie i słonecznie. Dlatego kiedy pan B. wróci z pracy idziemy ruszyć tyłki bo aż żal siedzieć w domu.

środa, 4 czerwca 2014

19. Kosmos

Jakiś czas temu obejrzałam coś absolutnie niesamowitego. Program, który leci na National Geographic Channel - Kosmos.
Chyba każdy z nas słyszał jak ogromny jest Wszechświat - tylko widzialny ma średnicę około 93 miliardów lat świetlnych. Ale czy tak naprawdę jesteśmy tego świadomi? Na co dzień raczej mało kto o tym myśli. Widziałam wiele interaktywnych stron próbujących przedstawić jego ogrom, np.: LINK ale dopiero po obejrzeniu Kosmosu, prowadzonego przez genialnego Neil deGrasse Tysona, dotarło do mnie jacy jesteśmy mali i jak wiele jeszcze mamy do odkrycia. Kosmos dał mi niesamowicie wiele do myślenia, dzięki niemu mogłam spojrzeć na moje życie z innej perspektywy. Ludzie muszą być strasznie pyszni skoro nadal uparcie twierdzą, że życie istnieje tylko i wyłącznie na Ziemi. Oczywiście nie mamy żadnych dowodów, że może być inaczej jednak kiedy dojrzymy ogrom naszego Kosmosu to ciężko nie myśleć, że gdzieś tam daleko, daleko znajduje się inna planeta Ziemia na której rozwija się życie. Jesteśmy tylko kroplą w morzu, warto się nad tym czasami zastanowić.
Każdemu kto jest ciekawy świata gorąco polecam świetną serię, która nadal leci na National Geographic Channel (LINK do oficjalnej strony internetowej programu), a jeśli komuś nie udało się załapać to wystarczy poszperać w internecie, gdzie można znaleźć wszystkie odcinki.
źródło: National Geographic Channel

czwartek, 22 maja 2014

18. Wersal

Chciałabym zacząć serię wpisów dotyczącą miejsc, które koniecznie trzeba zwiedzić będąc w Paryżu.
Numerem jeden na mojej liście jest Wersal. Kiedy pierwszy raz byłam w Paryżu to na nic nie czekałam tak bardzo jak na wyjście do pałacu Króla-Słońce. Kiedy byłam mała moja mama grała na naszym starym kompie w Wersal (Versailles 1685 z 1997 roku), była jednym z dworzan i musiała rozwikłać jakiś spisek, ja za to patrzyłam jak zaczarowana na te sale, suknie i ogrody. Od tego czasu marzyłam o możliwości zobaczenia tego wszystkiego na żywo. Okazja nadarzyła się kiedy mój B. zaprosił mnie do siebie na wakacje. Był to już wrzesień ale w  Paryżu i tak były straszne upały.
Żeby się dostać do miasteczka trzeba wziąć RER linii C do Versailles-Rive Gauche i przejść się kawałek.
Pierwsze co się rzuca w oczy to wielka, złota brama.
Najpierw musieliśmy odstać 30 minut w niekończącej się kolejce. Był ogrom ludzi - jeszcze więcej niż zazwyczaj ponieważ była to pierwsza niedziela miesiąca, gdzie jest wolny wstęp dla wszystkich. Warto zaznaczyć, że jeśli macie mniej niż 26 lat to macie wolny wstęp zawsze. Ale trzeba uważać na specjalne eventy - u nas był to pokaz fontann w ogrodach, za które trzeba dopłacić. Dlatego przed wyjazdem warto się zorientować co i jak. Dla zainteresowanych strona internetowa po angielsku: LINK.
Kolejka...

















Dla mnie najmniej ciekawą i rozczarowującą częścią był sam pałac. Było tyle ludzi, że człowiek nie mógł się nawet na chwilę zatrzymać! Płynęło się z falą, gdybym podciągnęła nogi to na pewno bym się nie przewróciła. Był czas tylko na rzucenie okiem i szybkie pstryknięcie fotki w locie.
Najbardziej wyczekiwana przeze mnie sala luster też nie robiła wrażenia, lustra były brudne no i oczywiście znów masa ludzi, która była bardzo głośna i zabijała cały klimat.

Zachwycona ja w sali luster
Co mi się jeszcze nie podobało to obezwładniający przepych. Wszystko było złote, złote i jeszcze raz złote.
A q samym pałacu najbardziej podobały mi się firanki.

















Malutkie łóżeczko

 Dużo sal była dosyć pusta dlatego, że większość skarbów z pałacu została sprzedana do Anglii, kiedy Francji brakowało pieniędzy.
Najbardziej szokująca była dodatkowa wystawa. Bardzo raziła w oczy, nie wiem kto w ogóle wpadł na pomysł postawienie tego czegoś w PAŁACU!










Na szczęście dalej już było tylko lepiej. Bo zaczęła się część OGRODÓW.



Najszczęśliwsza na świecie JA
Przyznam się, że mogłabym tam spędzać każdy dzień, każdy wieczór. Są piękne. Są ogromne. Każdy może znaleźć dla siebie swoje ulubione miejsce.



Tańczące fontanny
















Nie ma co opisywać, bo słowa tego nie oddadzą. Tam po prostu trzeba być!
Co mnie jeszcze urzekło w ogrodach? Małe labirynty, każda z dróżek poprzecinana wysokimi krzakami, dzięki czemu człowiek czuję się bardzo intymnie i najważniejsze: MUZYKA barokowa. Kiedy weszliśmy do ogrodów w pewnym momencie usłyszałam delikatną muzykę, zaczarowana zaczęłam szukać orkiestry ale nigdzie nie mogliśmy jej znaleźć. A muzyka dochodziła zewsząd. Porywała cię i czułeś jakbyś się przeniósł w czasie. Jakbyś został zaproszony na bal do pary królewskiej. Po jakimś czasie zauważyliśmy małe głośniczki schowane w wysokich krzakach. Coś fantastycznego!
Oczywiście czasu nam nie starczyło na zwiedzenie wszystkiego. Dopiero rok później mogłam znów zobaczyć Wersal, tym razem część Marii Antoniny, która również całkowicie mnie zaczarowała.







I znów był upał i znów był
o pięknie. Był petit trianon i grand trianon. Ogród angielski i mała wieś z ogródkiem warzywnym, gdzie Maria Antonina uwielbiała spędzać czas.

 Jeszcze dla ciekawskich mapa całego pałacu razem z ogrodami, dopiero tutaj widać ogrom tego wszystkiego: LINK.






Tak bardzo spodobał nam się Wersal, że planujemy zakup biletu całorocznego dla 2 osób - 80euro.  Najchętniej to bym się wyprowadziła z Paryża do Wersalu oczywiście nie do pałacu (chociaż też bym nie narzekała ;)), a do miasteczka, które jest bardzo ładne i dzięki czemu nie musielibyśmy marnować 2h na dojazd w tę i z powrotem.

wtorek, 13 maja 2014

17. Wakacje w Polsce

Długo mnie tutaj nie było bo pojechaliśmy do Polski na 2 tygodnie by odwiedzić rodzinę, przyjaciół i na zakupy. Francja Francją ale Polska ma zdecydowanie lepsze ceny! Zaopatrzyliśmy się w przyprawy - francuskie są drogie i bez smaku (jak dla mnie), ubrania, bieliznę (!!!), buty do biegania i w wiele akcesoriów do kuchni. Jednak co mnie cieszy najbardziej to mój kotek ze mną w Paryżu. Kicia zniosła bardzo dzielnie podróż autokarem gorzej było z metrem gdzie było bardzo głośno i ludzie też nie zachowywali się zbyt wspaniale. Na szczęście to było tylko parę przystanków na jednej linii, potem tramwaj i kotek już był w domu. Aya zaaklimatyzowała się bardzo szybko. Śpi z nami, budzi nas, bryka po całym mieszkaniu i oczywiście aportuje piłeczki.

Aya w nowym domu
My w Warszawie


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

15. Museum d'histoire naturelle

W końcu obiecane zdjęcia z muzeum. Niestety czasu starczyło nam tylko na jeden budynek ale i tak było bardzo ciekawie.
La galerie de paléontologie et d'anatomie comparée
 Przy wejściu stoi taka zachęcająca rzeźba.
Im dalej w las tym ciekawiej.




Fajne wnętrzności
Biedny kotek



Ludzkie dzieci






Tyranozaur Rex






Mamut



A tu już na zewnątrz.

Wiosna pełną gębą!